Martin Nguyen: “Chcę się mierzyć z najlepszymi”

Martin “The Situ-Asian” Nguyen rozpoczął właśnie obóz przygotowawczy po swój historyczny, trzeci pas i ma zamiar wycisnąć z siebie siódme poty, aby wygrać następną walkę.

28-latek jest obecnie mistrzem już dwóch kategorii wagowych: piórkowej i lekkiej ONE, a 24 marca na gali Iron Will w Bangkoku zejdzie wagę niżej, by zmierzyć się z jednym z najlepszych zawodników brazylijskiego jiu-jitsu, rekordzistą obron pasa i mistrzem wagi koguciej, Bibiano Fernandesem.

Aby w pełni przygotować się do pojedynku z legendą, którą jest Brazylijczyk, Martin Nguyen ściśle przestrzega diety, a także zasięgnął porad przyjaciela i jednego z byłych przeciwników Bibiano Fernandesa.

Australijczyk udzielił ekskluzywnego wywiadu, którego głównym tematem były przygotowania przed walką i oczywiście sama walka z “The Flashem”.

ONE: Przez ostatnie dwa miesiące przygotowywałeś się do obozu przygotowawczego. Jak wyglądały te przygotowania?

Martin Nguyen:  Całe przygotowania były dla mnie trudne i  wymagające. Wszyscy jedzą co chcą, a ty siedzisz ze swoimi sałatkami, czy co tam twój dietetyk dla ciebie przygotował, więc nie możesz nic więcej robić, niż patrzeć jak inni jedzą. To wyzwanie umysłowe trwało całe Święta i Nowy Rok. Ale teraz, wreszcie obóz treningowy startuje. Ale teraz, moja waga jest w porządku. Wszystko jest w porządku

ONE: Jak przebiegała twoja dieta?

Martin Nguyen: Moja dietetyczka jest najlepsza z najlepszych. Przed regularnym wygładzaniem samego siebie, by zrzucić wagę, mogłem jeść co tylko chciałem. Ale wraz z rozpoczęciem obozu i przez całe wakacje odkryłem, że nie jest łatwo zrzucić do 70 kg.

Ale wtedy moja dietetyczka i Muscle Meals Direct (firma produkująca żywność dla sportowców, przyp. red.) zdecydowali się mi pomóc i to sprawiło, że moje życie od razu stało się łatwiejsze. Jem więcej i zrzucam więcej wagi. Jem trzy-cztery razy dziennie, w tym naprawdę bogate śniadanie. Dzięki temu jestem najedzony przez cały dzień. Kiedy zbliża się pora obiadowa jestem najgłodniejszy, ale wtedy idę się przespać.

Dietetyczka przygotowała mi deficyt energetyczny i ustaliła zapotrzebowanie kaloryczne. Niebawem ilość kilogramów zaczęła spadać pierwszy raz od kilku miesięcy. Moja waga spadła z 72 kilogramów do 68.

ONE:  Poczułeś różnicę?

Martin Nguyen:  Jestem dużo bardziej umięśniony, moja szybkość, moje cardio wyraźnie się polepszyły. W pewnym momencie straciłem nieco siły, ale muszę pójść na ustępstwo. Teraz mam zamiar poprawić ten aspekt, więc raczej nie stracę zbyt dużo wagi. Jednak dopóki mój timing i moja szybkość są na dobrym poziomie, wszystko jest idealnie, a kiedy zacznę dominować, wszystko będzie się układało

ONE:  Przez ostatnie miesiące, bardzo dużo mówiłeś o swoim pragnieniu pojedynku z Bibiano Fernandesem.  Co sprawiło, że tak bardzo chcesz się z nim zmierzyć?

Martin Nguyen: On jest legendą. Patrzę na tą walkę, jak na górę, widzę Bibiano Fernandesa na jej szczycie. W tej chwili jest na szczycie swojej kariery, jest jednym z najlepszych kogucich w historii MMA. Ja po prostu chcę się zmierzyć z najlepszymi.

Kiedy przygotowywałem się do walki z Maratem Gafurovem, czasami budziłem się ważąc 68 kilogramów. Trenowałem ciężko, owszem. Byłem w swojej szczytowej formie, owszem. Ale jeśli chodzi o dietę- byłem już w połowie drogi do zrzucenia wagi do 70 kilogramów. W trakcie obozu przygotowawczego, wszyscy myśleliśmy tak: “Kto jest w wadze niżej? Bibiano”. Dlatego tę walkę planowaliśmy od dawna. Jak pokonałem Gafurova, byłem gotów rzucić wyzwanie Fernandesowi, ponieważ chciałem tego drugiego pasa.

Pomimo to, zmierzyłem się z Eduardem Folayangiem i wygrałem walkę o drugi pas, dlatego teraz muszę mierzyć się z najlepszymi. Widzę Bibiano na szczycie góry, jestem underdogiem, jak w każdej walce. A jednak dwukrotnie zszokowałem świat. Jestem głodnym wilkiem. Głodnym wilkiem, który jest coraz głodniejszy, więc mam zamiar dotrzeć na sam szczyt i zrzucić z niego Bibiano.

ONE: Co czyni zestawienie z Bibiano Fernandesem tak intrygującym?

Martin Nguyen: Jest wszechstronnym zawodnikiem MMA, niezwykle trudnym przeciwnikiem. Nie tylko ja chcę tej walki, ale również fani. Ma nokautującą siłę ciosu, znakomite brazylijskie jiu-jitsu, świetne cardio- on ma wszystko. Jest tak kompletnym zawodnikiem MMA, jak tylko chcesz, ja wciąż się uczę. Jestem wciąż młody, ale w następnej walce będę najlepszym Martinem Nguyenem, jakiego kiedykolwiek zobaczysz.

ONE: Sporo zawodników mierzyło się z Bibiano Fernandesem i przegrało. Co zrobisz inaczej niż ci zawodnicy, którzy nie umieli go pokonać?

Martin Nguyen: Wystarczy, że poczekasz i zobaczysz. Jestem pewny, że wszyscy oni walczyli bez serca, w przeciwności do mnie. Jest bardzo dużo różnych typów zawodników, którzy chcą mi dać różne wskazówki. Zaprosiliśmy nawet Reece’a (McLarena) na sesję sparingową i dał mi kilka wskazówek, jak wydaje mu się, że Bibiano walczy.

Jestem w stu procentach pewny tego zwycięstwa i nie obchodzi mnie to, w jaki sposób je wywalczę, ale na pewno je wywalczę. Będę musiał stawić czoła sztormowi, ale mam zamiar zrzucić go z tronu.

ONE: Jak udało ci się nawiązać kontakt z Reece’m? Jak wyglądały treningi z nim?

Martin Nguyen:  Zwykle rozmawiałem z nim na temat przyszłych walk i o życiu codziennym. Ale był to głównie pomysł trenera. Mówił tak: “Bibiano mierzył się w przeszłości z Reece’m i myśleliśmy, że Reece wygrał (przegrał przez niejednogłośną decyzję  po zaciętej walce, przyp. red.). Więc ściągnijmy go tu i wysłuchajmy jego opinii.  I to spotkanie podziałało na naszą korzyść.

Jest szybki, jego przydomek to “Błyskawica” i nie bez przyczyny. Jest bardzo, bardzo doświadczony. Osobiście myślę, że wygrał walkę z Fernandesem, ale inni ludzie widzieli to inaczej. Jest jak jest. Dzięki tej walce zdobył doświadczenie. Zawsze jest tak, że zawodnik, który wraca po przegranej jest najgłodniejszy. Ściągnięcie Reece’a- jednego z największych australijskich zawodników, by przyszedł i pomógł mi w czasie tego obozu- jest jak łaska.

ONE:  Czy twoja rodzina przyleci do Bangkoku, by obejrzeć galę?

Martin Nguyen: Tak, i mamy plany na wakacje. Teściowa zostanie w domu z moją najmłodszą córką, ale pozostała dwójka dzieci, będzie oglądało moją walkę na żywo.

ONE:  Czy świadomość, że twoje dzieci będą na widowni, dodaje jakiejś presji?

Martin Nguyen: Tutaj nie ma żadnej presji. Chcę tylko, żeby miały frajdę na gali. Mówiły mi, że zawsze chciały przyjść, więc jaki będzie lepszy moment niż ten, w którym przybędą, żeby zobaczyć ich tatę zdobywającego trzeci tytuł? Dzieci w tygodniu lub dniu walki to nie codzienność, dlatego chcę, żeby ten raz był specjalnym razem.

Oryginalny artykuł ze strony organizacji: tutaj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *