5 pytań przed galą Quest for gold

Następna gala organizacji ONE Championship jest pełna zarówno starych i doświadczonych wilków, jak i młodych nadziei azjatyckich organizacji. W związku z tym warto postawić 5 pytań przed sześćdziesiątą ósmą galą ONE, pod nazwą: “dążenie do złota”.

Aung La N’ Sang- wybitny czy przereklamowany?

Aung La N’ Sang jest jednym z najlepszych sportowców w historii Myanmaru, a organizacja określa zawodnika wręcz “bohaterem narodowym”, co wcale nie wydaje się być przesadzonym określeniem. Promocja nie tylko walki o drugi pas mistrzowski, ale w ogóle zawodnika jest ogromna. Począwszy od superwalki z Alainem Ngalani (który raczej nie jest w tym momencie wymagającym zawodnikiem, w chwili, kiedy walczył z reprezentantem Myanmaru miał rekord 3-3 i 42 lata, ale wygrana z 30 kg cięższym przeciwnikiem w 4 minuty zawsze jest niecodziennym osiągnięciem), przez szybki atak na drugi pas mistrzowski (na dodatek ze średnim przeciwnikiem, ale o tym za chwilę), po dziesiątki wywiadów, highlightów, darmowych walk, a nawet filmów, na których Aung La N’ Sang uczy gotować. Czy cała otoczka medialna wokół reprezentanta Myanmaru nie jest jednak przesadzona? Niewątpliwie, przegrana z Alexandrem Machado byłaby wpadką stulecia, ale niczego nie można wykluczyć. Tego dowiemy się za niecałe 6 dni.

Alexandre Machado- aż tak bez szans, jak go malują?

W porównaniu do Myanmarczyka, Brazylijczyk jest kompletnie lekceważony. Prawda jest oczywiście jest taka, że “Babezao” jest wielkim underdogiem i walkę o pas dostaje raczej tylko dlatego, że innych pretendentów specjalnie nie ma, ale czy całkowite skreślanie Alexandra Machado jest słuszne? Spójrzmy na ewentualne szanse Brazylijczyka w tym starciu. Machado jest zawodnikiem cięższym, co po łatwym zwycięstwie nad Kameruńczykiem, nie wydaje się być ważne, ale jednak może dać pewną przewagę. Choć jego rekord jest o wiele mniejszy, ma małe, ale doświadczenie w organizacji M-1 oraz Jungle Fight. W ostatniej walce również pokonał Alaina Ngalaniego (przez nokaut w 2 rundzie). Z 8 zwycięstw, 5 odnosił w pierwszej rundzie. Nikt do tej pory go nie poddał, a przecież parter jest największą bronią N’ Sanga w ostatnich walkach. Może nie są to atuty, które robią faworyta z Brazylijczyka, ale czasami małe rzeczy przesądzają o zwycięstwie. Czy będzie tak samo tym razem?

Doświadczony parterowy rzemieślnik, czy wszechstronny Nowozelandczyk?

Czyli innymi słowy: Ariel Sexton czy Ev Ting? Sexton powraca po blisko po półtorarocznej przerwie. Jego forma jest więc małą zagadką. Choć ma 36-lat, będzie to dopiero jego 4 walka w singapurskiej organizacji. Wszystkie 11 wygranych pojedynków kończył przed czasem. Ev Ting jest 8 lat młodszy i w swoich walkach pokazał, że jest zawodnikiem wielopłaszczyznowym- na swoim koncie ma sporo zarówno nokautów, jak i poddań. Choć jest zawodnikiem o wiele młodszym, w organizacji stoczył już 10 pojedynków, z ośmiu z nich wychodził z tarczą (przegrywał tylko z Gafurovem i Folayangiem o pas). Zapewne wielu fanów czeka na ten pojedynek bardziej niż na main-event. I wśród tych fanów, jestem właśnie ja. Zapowiada się świetny pojedynek dwóch zawodników, którzy nie przepadają oddawać wyniku w ręce sędziów i w którym ciężko wyłonić faworyta. Będzie gorąco!

Czy Rosyjski rzeźnik zaatakuje ponownie?

Rzeźnik- tak w skrócie można nazwać Timofeya Nastyukhina. Rekord 11-2, w tym 10 zwycięstw przez skończenie- wszystkie w pierwszej rundzie (5 w pierwszej minucie!), najszybszy nokaut w historii singapurskiej organizacji, 3 wygrane przez soccer kicki, wiktoria nad Eduardem Folayangiem… to wszystko trofea Rosjanina. W ostatnich walkach spisuje się jednak różnie- przeplata bowiem porażki (Herbert Burns, Kotetsu Boku)  z wygranymi (Rob Lisita, Koji Ando). Jest więc minimalnym underdogiem w walce z Amirem Khanem, 23-letnim wielkim talentem z Singapuru, który wygrał ostatni 6 pojedynków (a ostatnia porażka była przez niejednogłośną decyzję!). Również uwielbia kończyć pojedynki (na 9 zwycięstw, skończył 8- 6 razy w pierwszej rundzie). Walka jest niewątpliwie warta oglądania, bowiem obaj zawodnicy mają narzędzia, by wygrać ten pojedynek- zarówno rosyjski król soccer kicków, jak i singapurski artysta nokautów.

Daichi Takenaka- najbardziej oczekiwany debiut roku?

Japończyka Takenakiego jeszcze nikt nie pokonał (rekord 10-0-1), a przecież stoczył 6 walk w organizacji Shooto, walczył także w organizacjach Vale Tudo i GRANDSLAM. Nic więc dziwnego, że 28-letni Japończyk jest uważany za przyszłego mistrza, choć będzie to jego debiutancka walka w organizacji Victora Cui. Daichi Takenaka powraca jednak po półtorarocznej przerwie. Kto wie, czy będzie w tak samo dobrej formie, jak w ostatnich dwóch walkach, kiedy to szybko udusił swoich przeciwników. Jego przeciwnikiem będzie prawdziwy weteran- Dae Hwan Kim, który w listopadzie przegrał na punkty z Leandro Issą. Ma stoczonych jednak już 6 walk w ONE (4 walki wygrał), w tym z Bibiano Fernandesem o pas. Nie można więc powiedzieć, że parterowiec będzie “łatwą gratką” dla debiutującego Japończyka.

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *